Strona 313
ttemi spuszczaja na nie iskry, i dachy łaltiro się zajmuja, kiedy tymczasem oblegajacy nie do- zwalają mieszkańcom gasie pozaru, mnóstwo strzał na nieh rzucajac… . Widziałem przybywajacą konną eskortę, która mi przysłał Yarro sułtan Kiamy. Konniea, ta składała sir. zresztą z samych rabusiów, którzy niszczyli Wszystko i wymuszali na mieszkańcach okup, we wszystkieh wioskach po drodze. < Yarro przyjął mnie bardzo dobrze, dał nam bardzo wygodne mieszkanie; zaopatrzył w obfite zapasy jaj i bananów, miodu, mleczywa, ciast maisowych, i t. p. Na^ reszcie przybył osobiście odwiedzie mnie; siedział .na pieknym ciemno-kasztanowatym koniu, a o- koło niego znajdowała sio straż liezna. W orszaku jego były także trzy dziewczęta od 15 .do 16 lat mające ^ z których każda miała trzy lekkie dzidy w prawej ręce. Czoła ieh opasane były biała wstażeczka. Widzac ieh wysmukłą iza- fchwycającą kibie, żywość nadzwyczajna bczu^ żgrabność z jaką biegły, zaledwie ziemi dotykająe, przy koniu którym sułtan toczył wspaniale, kłusował lub galopował, mniemałem ze patrzę iia sylfidy wschodnie, albo na Kamillc Virgilju- isza…. Yarro ofiarował mi jedna z swych có- i-ek za małżonkę. Przystałem niby ha to. Natychmiast więc dał rozkaz jednemu z dworzan nazwiskiem Abubiikec aby mnie zaprowadził do domu xieżniezki, składajacego sic z kilku pokoi. Wprowadzono mnie do jednego z nieh, bardzo