Strona 302

malowanych belek. Nie mają kozłów, lecz stangret do popędzenia mułów, zwykle leniwych, siada na jednego z nieh jak postyljon. Kocz zatem miejski wychodzi poważnie z uliey, a naprzód pokazuje się woźniea w kapeluszu trój- graniastym, w jednym bucie, bo noga będaca od strony dyszla nie będąc widziana, nie potrzebuje kosztowniejszego obuwia ; potem idzie przodek karety, dalej sama bomba lakierowana, gdzie tłucze się półtuzina matron; nakoniec przybywa tył karety, z jednym lub dwoma uliezni- "kami majacymi nazwisko'lokajów. Ajenei dyplomatyczni krajów które uznały Rzeczpospolitę, napróźno zaprowadzie się starali dzisiejsze pojazdy; szlachetni Mexykanie sadza że ublizą przywilejom swojego stopnia, używajac zamiast poważnych i spokojnych mułów, koni z krótkie- ini, a stangretów z długiemi ogonami (harcapa- mi) zamiast stangretów strzyżonych. I to jeszcze przydać trzeba, że te hjerarchiezne muły mają ogony starannie obwinięte skórzanemi workami upiększonemi metalowa blachą.

Morelos ( ubiór ri portret). Proboszcz Mor relos, przyczyniwszy się do rozwinięcia powstania, uorganizowawszy wojska, nadawszy im charakter który się i po nim zachował, doznałlosu Ilidalga, Matamoros, i Allendy. Wypadało wystawie wiele duchovnych strojów, ho mesykański naród, ma fizognomję zupełnie duchowna; wszędzie religję i sług jej widać. W Jukatan trudnią się oni
h.indlem, w kraju górzystym dobywaja kruszców, w prowinejonalnych kongresach, i reprezentacyjnych izbach lieznie się znajduja. Niegdyś wyłączni posiadacze wiadomości i nauk, nie dziw że tak ważną role grali za i przeciwko niepodległości, i że ran d hiszpański bardziej przeciwko nim niżeli innym się srożył; bo powinni byli być najwierniejszymi metropoli. Wszyscy oni prawie polegli, lecz z szeregów utworzonych przez nich wyszli Gwerrero, Bravo, Yitoria i inni wodzo- vie którzy ogień powstania utrzymali. W chwili gdy ci upaść mieli, Ilurbide sie pokazał, i u- stalił niepodległość Mexyku; lecz cheąc go znowu pod siebie podgarnąó i zaślepiony dumą, dał powód jcnerałowi Santa Anna do postawienia się na! czele republikanekiego stronnietwa, które strąciło go z tronu. Santa Anna oskarżony o widoki do osiągnienia najwyższej władzy dążące, musiał się wyzuć z politycznego znaczenia i zostawił bez naczelnika demokratycką stronę. Teraz, na nowo wszedł w szranki i czas rozwiąże czy się wzniesie do wysokiego szczebla czy wygnany zostanie.

Strona 304

XVII.

POBYT DWÓCH OPUSZCZONYCH MAJTKÓW^ ANGIELSKICH NA WYSPIE AMSTERDAM.

W niedzielę 4 listopada 27 r. statek angielski Palmira, znajdował się na wysokości pustej wyspy Amsterdam, albo S. Pawła, położonej wraz z drugą mała wyspa równie pustą pod 77o5.' długości wschod. apod37657' i37o0' szer. połud. Obie te wyspy bywają na wielu kartach już pod jednem już pod drugiem nazwiskiem naprzemian oznaczane. Zeglarz holenderski Ylaming zwiedził je w 1667 r. i wyspę/ położoną na północ nazwał Amsterdam, ku południowi zaś leżącą, S. Pawła; ta ostatnia jest większa, dostcpniej- sza i lepiej znana od pierwszej. Zresztą obie* dwie są pod jednymże południkiem, oddalone jedna od drugiej blisko o 17 lieues, i widział* ne w czasie pogodnym o 20 lieues na morzu.

Wyspa do której przypłynął okręt Palmira, była wyspą półnoeną. W odległości około 5 mil od brzegu, majtkowie postrzegli gesty dym, co skłoniło ieh kapitana do zbliżenia się tam jak naj- śpieszniej, w mniemaniu że jacy rozbiei żegli.* rze rozniecili ogień dla dania znaku, i uzyskania pomocy w nieszczęściu. W odległości jednej mi* li od brzegu dostrzeżono istotnie dwóch ludzi, którzy stojąc na małej wyniosłości, zdawali się

Strona 305

oczekiwać na przybycie statku. Spuszczono na- tychmiast bat na morze, na który wsiadł oficer, dla zapewnienia się o stanie tych dwóch ludzi, i udzielenia im pomocy w razie potrzeby. W godzinę statek powrócił z obudwoma cudzoziemcami.

Na pierwszy rzut oka ieh powierzchowność wzbudzała podziwienie i litość: mieli dłubie brody* stare ieh i podarte suknie połatane były skóra- mi psów morskieh^ zewnatrz siercią obróconemu Skóra z dzika służyła jednemu z nieh za spodnie , trzewiki z tejże samej mieli skóry, zewnatrz siercia obrócone. Jeden z nieh około 22 lat majacy, nazywał się Jakób Paine, drugi około 48 lat mieć mogący, Robert Proudfoot; oba- dwa byli majtkowie, rodem z Edymbnrga; przepędzili na tej wyspie czternaście miesięcy.

Płynęli oni do wyspy Ile de Franee, na szone- rze Governor Hunter, p 60 blisko beczkach, należacym do kraju Van Dieinen, i udajacym sie na wyszukiwanie psów morskieh, W listopadzie 1820, statek ten przybył do wyspy półnoenej, o której mówiliśmy wyżej pod nazwiskiem Amsterdam. Statki takowe zwykły zostawiać cześć swoieh ładunków po rozmaitych wyspach, gdzie sie znajdują psy i lwy morskie, a po kilku miesiacach brać je na powrót, i przywozie oliwę i skóry, w które się gdzie indziej zaopatrują. Stosownie do tego zwyczaju, jeden statek był wyprawiony przez szonera z worem sucharów, maką i innemi zapasann", niemniej z kotłem, patelnia i znacznej ilością soli cło zaprawiania skór z psów morskieh. Czas był wieczorny: Paine i Proudfoot wysiedli na lad w dogodnym punkcie z zapasami; znaleziono na ladzie dwie chaty dosyć dobrze darnią pokryte, które według podobieństwa służyły za mieszkanie innym żeglarzom. Statek odpłynał następnie do szonera, dla zabrania jeszcze na pokład wiecej zapasów i czterech majtków. Tym czasem zaledwie przybył, powstał silny Vviatr^ okręt został pehnięty ha* morze, i już go więcej nie widziano. Oba majtkowie ujrzeli się wtedy samym sobie zostawieni. Nazajutrz rano/przezierajac pozostałe reszty swych feapasów, postrzegli ze prawie wszystką sól bałwany pochłonęły, ze żaden z nieh (bardzo rzadkie u nieh zdarzenie) nie miał noża; Paipe bowiem zostawił swój w kamizelee na pokładzie .statku, a Proudfoot pożyczył swego pewnemu majtkowi. Gała ieh garderoba ograniezała sio ha tćm jedynie co ha sobie mieli. Zdaje się iż dosyć oszczędnie używali swoieh szczupłych zapasów, kiedy im na pięć miesięcy wystarczyły; po upłynieniu tego czasu .potrzeba było używać eałej przezorności rozumu dla starania się o każ^ dodzienny posiłek.

Strona 306

W tćm smutnćm położeniu, musieli naturalnie czuwać nieustannie aby dojrzeć jaki okręt. W pierwszym miesiacu swego .pobytu ha wyspie i postrzegli wprawdzie znaczna ieh liezbę i A<&
wszystkie w zbyt wielkiej odległości. Ostatni jaki widzieli był Hope, płynacy do kraju ' Van Diemcn. W listopadzie r. 1826 zbliżył się on o kilkanaście mil odległości od brzegu, i wyprawił statek na połów ryb. Paine i Proudfoot pobiegli żywo na brzeg, i zaczęli dawać znaki o- ficerowi; ten odpowiedział im że za powrotem uwiadomi o tym kapitana, oraz że postąpi według rozkazu swego zwierzchnika, i powrócił istotnie do okrętu; ale obadwa nieszczęśliwi, widzieli w krótee z boleścia jak bat wciągniono i okręt w dalszą podróż pełnemi żaglami odpłynał. Ponieważ jednakże majtkowie ci krótki czas dopiero na wyspie przebywali, i zapasy ieh nie były jeszcze wyczerpane, nie rozpaczali więc o swo- jem położeniu. Od tego czasu aż do zbliżenia się Palmira, to jest w przeciągu roku, nie spostrzegli ani jednego okrętu. Właścieiel Szone-. ra, o którym mowa, według podobieństwa zmylił drogę, wypadało mu bowiem odbywać rybołowstwa na wyspie południowej, to jest na wyspie S. Pawła, gdzie istotnie psy morskie w obfitości się znajdują, kiedy tym czasem na drugiej wyspie , Paine i Proudfoout przez ciąg czter- .11 a s to – miesięcznego pobytu, ledwie siedmiu u- łowie zdołali.

Strona 307

Sami majtkowie sądzili ciągle, że się znajdowali na wyspie S. Pawła, i spoglądali często z brzegu półnoenego, dla odkrycia wyspy Amsterdam; dziwili się nie mogac dostrzedz jej v ca-

Strona 308

Ic; w pogodnym bowiem czasie, z jednej z wysp, drugą bardzo dobrze widzieć można; ten bład tćiu nieszczęśliwszym był dla nieh, że gdyby mogli byli dostać się na wyspe S. Pawła, znaleźliby tam byli źródła gorace dość wysokiej temperatury, w którychby mogli gotować ryby, które z wielką łatwością poławiają się w przyległem jeziorze. Jan Henryk Cox, który zwiedził tę wyspę w 1790, widział termometr podnoszący sie v tych zródłach do 190o Fahrenhcita; ludzie je- go jak tylko wyciągnęli rybę z ».;ziora, wrzucali ją w źródła gorące w których nie mozna było ręki utrzymać, a w przeciągu pięciu minut była ugotowana.

Nieszcześciem Paine i Proudfoot »ie mieli W cale tej wygody, 'nie posiadali nawet zadnego narzędzia; jednakże opatrzność przyszła im nieco pomoc, znaleźli bowiem na skałach igłę, stary nóż, i wielki gwózdz z którego zrobili wędkę, (a kawały starej liny posłużyły im do jej zawieszenia. Wzięli się zaraz do połowa ryb; jedyny wszakze gatunek, jaki mogli tym sposobem otrzy- inać, był tak nazwany od majtków trąbar ca do muszli zbierali tylko tak zwane lepas. Najwięcej cierpieli z powodu niedostatku świeżej wody. Wyspa mająca grunt skalisty, na dwie lub trzy stóp jedynie ziemią pokryty, nie miała źródeł, chociażby nawet mogli byli robie przekopy. Trzeba więc było szukać kałuży wody

Strona 309

dżdzystej, a często przymoszeni-byli wiele mil a- biedg nim zaspokoili pragnienie.

Na wyspie znajduje się dosyć dzików, jednakźe nasi majtkowie w ciagu całego swego tam pobytu,.ledwie pięciu zabili. Przymuszeni oni byli ścigać w; biegu te zwierzęta ' zabijać ieh kijmi; pewnego razu złapali kilka warchlaków, ktore nie zdołały tak spiesznie uciekać jak ich matka. Z tej zwierzyny nasi dwaj Robinsonowie sprawili sobje wspaniała biesiadę.

Dla rachuby czasu, używali beczki, na której obręczy każdego rana znak kładli; omylili sie jednakże o dwa dni, gdyż według ieh rachuby przybycie okrętu Palmira nie 4go, jak było istotnie, lecz 2 listopada przypadło.

Przymuszeni byli dla oczyszczania gruntu zapalać tak zwany Tusak, czyli wysoką i gęsta trawę, która utrudzała im przejście. Według ieh zapewnienia ogień ogarnał znaczną cześć wyspy i trwarł kilkanaście-*niesiccy.

Dla powiększenia sobie zapasów, usiłowali zrobie łuk i strzały, ale gałęzie drzew miejscowych z powodu kruchości nie były do tego zdatne. To więc tylko ieh było co ręką. dostali; dla braku soli nie mogli zachowywać ryb, i przymuszeni Jiyli przyzwyczaie się do jedzenia bez żadnej przy prawy pokarmu 'jaki im się pozyskać udawało Wielu razy bez kawałka żywności trzy dni nawet obchodzie się musieli. . ..

Mieli z początku krzesiwo, ale w krótee spo-

Strona 310

trzebowali hubkę, a nie znaleźli żadnej istoty roślinnej tyle suchej aby ją zastąpie mogła; dla tego w końcu swego tam pobytu, było ieh usil. nem staraniem utrzymywać ciągły ogien y chacie, zwłaszcza podezas nocy; bo gdyby nieszcześciem był zagasł, nie mieliby żadnej nadziei rozniecenia go znowu; jakoż ten ogień święty był jedynym, a przynajmniej głównym przedmiotem ieh sprzeczek; młodszy lubił spać bardzo wiele, Proudfoot wice musiał najeześciej czuwać nad, Oi gniskiem; a ile razy obadwa na dłuzszy czas oddalali się od chaty, przykrywali go, starannie znaczną ilością ziemnistej murawy; czasami nawet dla większego bezpieczeństwa, brali z soba torf zapalony.

Podług Horsburga, wyspa ta ma około 13 m'l obwodu; jednakże obaj majtkowie, którzy raz cały dzień poświęcili na jej zwiedzenie, sądzą że mą blisko 20 mil. Wdrapała sie dnia pewnego n* najwyższy punkt wyspy, i przekonali się że to był krater wulkanu, więcej niż sto jardów śre-. dniey mający, a tak głęboki, że nie mozna było okiem zmierzyć przepaści. Wyspa , oprócz pietruszki której wielka ilość sie znajduje, nie wydaje żadnych płodów na pokarm służących. Grunt jest okryty gęstemi krzewami i trawami;' do posłania i przykrycia w nocy, majtkowie nasi mieli tylko suchą trawę.

W zimowych miesiących śnieg Vvcale nie padał, ale grudy i gołolodzie ciągle trwające, sprawiały nadzwyczajne zimno. Przez cały czas zostawali w bardzo dobrem zdrowiu, a jedynym przypadkiem jaki ieh'spotkał, było wpadniecie Proudfooda w dół głęboki, w skutku czego zraniwszy sobie ramię, przymuszony był leżeć przez cztery miesiące.

Strona 311

Jedyne ptaki jakie.mieć mogli, były Petrele, (Porcellaria), śnieguły, które w jamach łapali, a których mięso było suche i smak miało rybny, ale ieh jaja były dobre; mieso dzika było również twarde bez ładnego tłuszczu. Albatry znosiły jaja w najbezpieczniejszych miejscach nad przepaściami na skałach, tak że żadnym sposobem nie mozna było ieh dostać.

Nareszcie 4 listopada z najzywsza radościa spostrzegli Palmira: Paine przeczuwał że nadeszła obwiła ieh wyzwolenia, lecz Proudfood, mniej łatwowierny od swego towarzysza, żartował z. tej jego nadziei.

Jednakże widzac zblizajacy się okręt, zeszli szybko z wyniosłości, na której się znajdowali, i rozniecili natychmiast ogień jak można było największy, dla dania znaku o pobycie, ludzi na tej wyspie. Gdy ujrzeli że okręt zatyka banderę radość ieh doszła najwyższego stopnia, gdyż. czuli że ieh nieszczęścia już się skończyły. Ze jednakże niespokojuo.se morza niebezpieczeństwem zagrażała, przeto oficer statku dał im tylko sto^ sowne znaki. Kiedy zaś siatek się przybliżył, Paine poznał po głosie swego dawnego dowódz.-

Strona 312

cc; między sprzętami mieli szczęściem tak długa linę ze ją dorzucili do statku: tym sposobem zdołali go zbliżyć do siebie i wsiąść na niego. -

XVIII.

JOURNAL OF SECOND EXPEDITION, ete.

Dziennik drugiej wyprawy do środka Afryki,

z odnogi Benińskiej 'aż do Soccatou ; przez

CŁappertona, kapitana z królewsko-angiel-

skiej marynarki, z dołączeniem Dziennika

Ryszarda Lan Der, opisującego podróż od

Kano aż do brzegów morza, drogą więcej

ktt zachodowi idącą.

(Dokończenie.)

Opuszczając Katunga, Clapperton rozłączył s5« z P. Houtson, który powrócił z dpbrym ładunkiem ku brzegom, ale wkrótee potem umarł. ^Zmierzając do Kiama stoliey Borgho, mówi on, przebywałem mnóstwo wiosek w zwaliskach leżących, które Fellatahowie spustoszyli. Łupiezcy. ci szczególniejszego używają sposobu dla opanowania i zniszczenia, bez niebezpieczeństwa dla siebie, zamkniętych miasteczek, które do jakiejbąć obrony są sposobne. Przyczepiają zapalone kawałki płótna do ogonów gołębiom, które puszczają; te zaś trzepocąc się nad dachami słomia-