Strona 26

nalnie, jak musztra wojskowa. Na wzięcie xiaź- ki, na jej otwarcie, i na czytanie była komenda: na wziecie tabliey, i na starcie, na ujęcie szyfra, na pisanie liezby, i na sprawdzenie rachunków, była inna, — i to w rozmierzonych czasach. Na- .wiet wyjście ze szkoły odbywało się komenda. Dawał się znak do wstania, do wiazania xiażek, do wzięcia kapelusza, do włożenia go na głowę, do wystąpienia z ławek, do ustawienia się w pary, nakoniec do wyjścia za drzwi. Przy- tem jeszcze był przepis, jak każdą rzecz brać, czy jedną czy dwiema rękami,, jak ją podnieść ł stawiać. Szczegóły te acz drobne, i jakkolwiek na pierwszy rzut oka wydają się niepotrzebne, mają jednak swoją nieocenioną wartość: uczą zręczności, posłuszeństwa i zaostrzaja uwage, która jest matką rządności i wynalazków; zapobiegają stracie czasu w uczeniu, tudzież różnym nieprzyjemnościom, jakich przy tak wielkiej li- .czbie uczniów trudno było uniknąć; wdrażają do porządku, który dla każdego, a zwłaszcza w handlowym kraju, nieodbieie jest potrzebny; kupiec potrzebuje go w sklepie i przy kantorze; rzemieślnik przy oglądaniu warsztatów i machin; sternik przy sterze, gdzie najmniejsza omyłka i zaniedbanie mogłyby go samego i innych przyprawie o niewynagrodzoną stratę majątków a nawet życia. Przez wzgląd na takowe potrzeby zaprowadzenie tej metody do szkół ważniejszem jest dla kazdego krnju niż sama podług niej nabywana nauka, która dałaby się mo.lc korzy* 8tniej a nie tak mechanieznie dla rozwiniecia władz umysłowych urządzie. Nie ma stosowniej' szej nad nią do wychowania ludu, którego wychowanie potrzebuje więcej praktyki niż teorji! nie ma też w niej nie teoryczno-pedagogieznego, jak w metodach Pestalocego, Rousseau, Niemeyc-. ra i im.podobnych. Wynalazcy jej Bell i Lan- kaster nie byli filozofami, lecz prostymi bakałarzami, do tego jeszcze ubogieh dzieci, dla któ. rych, zamiast systematycznego rozwijania włada umysłowych^ trzeba było jak najrychlej kawałek chleba obmyślie: zgoła Wszystko w niej tak wyrachowane, żeby nie tracie na próżno czasu i siły. Jeden nauczyciel i jedna ochmistrzyni przy pomocy monitorów, wystarczali na tę tak liezną szkołę: wszystko szło regularnie jak w; zegarku, bo każde dziecie wiedziało co ma czy- nie. Porządek był głównym tam warunkiem! pokazywał go napis nad drzwiami w złotych 1U terach, który prawdziwie był złoty: »MIEJSCE! NA. KAŻDĄ HZECZ -1 KAŻDA RZECZ NA SWOJEM MIEJ SCtJ. K

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.