Strona 103

Nakoniec dostałem sie na szczyt góry. Co za widok! Cisza grobowej równa, zimno, samotność, jak gdyby natura obumarła w tych miej- seach!—r- Oddychanie staje się trudnćm; nagle zrywa się zawierucha śnieżna; odgłos piorunów od- Łijfl się o niebotyczne skał wierzchołki. — Tak prowadzi droga przez cztery Iegaas aż na szczyt Andów, z którego zacząłem się nakoniec spuszczać, Ztąd postrzegłem za pomocą perspektywy tu i owdzie ukazujące się przez wąwozy i skał rozpa- dliska zieleniące się w odległości doliny. U stóp Andów leży Tambo Huaraneani, o 6 leguas od Sandi; miejsce to uwazać można'za pierwszy

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.