Strona 154

E przedmowy, która P- Rifauil ma zamiar na czele dzieła swego umieście; wyciag ten jest rzutem olia na jego prace i podróże, i został przez miego samego udzielony wyznaczonym komtnis- sjom.

»>Opuściłem Franeje, mówi P. Rifaud, w r. 1805, udając sie do Włoch i do tego Rzymu, kolebki tylu osobliwości, gdzie uprawa s xi u k pięknych w lak wielkieia zostaje poszanowaniu.

»Ztamtąd, udać się miałem do Hiszpanji, która żąda tylko mieć drugiego Ludwika XIV, aby również chlubie się mogła podziwami wielkiego wieku.

»Zwiedziłem ATyspy Balearskie i Maltę, a w 1809 przybyłem do Smyrny, zkąd udałem się do niektórych innych.części państwa tureckiego, jako te Rumelji i Anatolji., krain nieszczęśliwych, gdzie pendeel malarza nie ma dla siebie żywiołu, gdzie.od dawnego czasu nie zabrzmiała lutnia poety, gdzie człowiek, że tak powiem zzwie- rzecony przez wpływ miecza i alkoranu, martwym jest na wszelkie natchnienia gienjuszu. < »€hroniac się w r. 1812 przed powietrzem, które pustoszyło Smyrnę, wsiadłem na okręt w towarzystwie wielu innych Franków; nie uniknęliśmy wszelako tej okropnej klęski, którą aa pokład nasz przynieśli z sobą żołnierze albańscy, udajacy się w służbę paszy Egiptu.

nJeszcześmy nie dopłynęli do Chios, a ju£ siedmnastu z tych nieszczęśliwych rzucono w

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.