Strona 155
/
morze. Przepływając obok tej sławnej wyspy, zostawiliśmy na n i ć j dwóch innych bliskich zgo- mr. Jakaż sprzeczność przedstawia dzisiejszy stan barbarzyństwa, ł uśmiechająca się epoką, w której podług twierdzenia mieszkańców tych brzegów, Homer nauczał i zachwycał ieh przodków, szczelnością śpiewów swoieh. Jakież ros- koszne wzruszenie powstaje w duszy na widok przysposobień na które patrzymy, a które mają na eelu przywrócie cywilizację tej Grecji', której ją winni jesteśmy!
-iNLeilopusaczem do Czcsme, grfzieftny wyfądo- wać mieli', udalismy się do Kodu, który przen walecznośc Yillaretów, Yilliersów tak dro^o Turków kosztował. Zniewoleni do przebywania w koczowisku na- v] ziemi, równie/. pustoszonej przez okropną chorobę, która na nas tym sposobem zastawiała swe sieci, obmyśliliśmy wkrótee środki wdania sio do Cypru i. Alesandrji.
«Pośród tylu okropności, nic mogłem- na Rodzie spuście z uwagi okoliezności, którą postrzegałem i w innych posiadłościach sułtana: chce mówić o tej filantropji względem fiodu psiego> jeśli tak wyrazie się można, skłaniającej niektórych wyznawców. proroka do rozdawania każdego poranku błąkającym- sio psom chleba, którego bliźnim swoim odmawiają.. Widziałem nieszczcśliwa matkę a dwojga dziećmi, błagajacą napróino o cząstkę z nezty która innych biesfa- dników zajmowała. Pocieszauo ją tylko nadaieją że dostanie co v tenezas, jeśli nie wszystkie psy się zbiegną. Niestety! ukazały się wszystkie, a nędzna matka byłaby odeszła bez żadnego zasiłku, gdybyśmy jej nie byli rzucili szeląga wdowy, który podjęła błogosławiąc rękę co ją wsparła, kiedy stojacy obok niej Turek śmiał się z naszego czynu, na który zapewne z politowaniem spoglądał.
No comments yet.