Strona 194
i
rumaku. Chciałem dowiedzieć się, czyli nasi przewoźniey wierzyli jeszcze tym starym podaniom. Najstarszy z gromady, człowiek rozsądny, nietylko zapewniał o istnienia olbrzyma, ale nawet o jego zjawianiu sin, lubo to coraz. jest rzadsze. Następuje ono, mówił, co siedm lat; a on sam był świadkiem ostatniego. W czasie świtu rannego, niebo było czyste, jezioro zupełnie spokojne; towarzysze jego wraz z nim. uderzeni zostali oddalonym. widokiem 0'Danaou, na wpół białym otoczonego obłokiem, chodzącego po wodach. Ochłonąwszy z pierwszego przestrachu, postanowili iśd do niego, ale olbrzym ieh uo*- kał; długi .cza» go ścigali,. widzieli go zblizającego się da wyspy którą nam. pokazali, i w chwili, kiedy sądzili ze go dościgną, na.gle podniosło 815 jezioro, wzburzyły się wody, olbrzym rzucił się w przepaść i zniknął. Na twarzy starego przewoźnika malowały się silne wzruszenia, i oświadezył gotowość, równie jak jego towarzysze, ztwierdzenia przysięgą rzetelności tej przygody. Ponieważ ludzie prości w Irla&dji są wybornymi aktorami, a za bardzo. nędznych historyków uchodzą, bardzo wątpiłem czyli pozorne przeświadezenie mego. przewoźnika, nie było u- daniem; wszelako byłem ciekawy wiedzieć czyli nie powstają czasem na tem jeziorze trąby, któreby mogły dać powód do tych przywidzeń;. a- le nie dziwię się, że żywa imaginacja utworzyła mitologję dla tych miejsc tak wspaniałych i tak
poetycz-.ych. Pytałem s15 mego przewoźnika, czyli eeha nie były głosem O'Danaou, ale on rozśmiał się na to zapytanie, i odpowiedział że echa były odbieiem głosów i niezćm wiecej.
No comments yet.