Strona 201

jednak T. oczu w oddaleniu; przez pierwszy pły. nie rzeka jedna, dwoma drugiemi zaś obie przepływaja. Tam gdzie się jednocza tworza sztuczny wodospad, otoczony wysokiemi palmami, które brzeg wązki i małą róznobarwą łaczkę zaraz na dok leżąca opasują. Tułaj kąpałem się przy wschodzie i zachodzie słońca, raieniony palmami i rozweselany harmonijnym tysiąca ptaków śpiewem!— Przechadzki moje kierowałem do lezących nad rzeką lasów, albo miedzy niektóre z wąwozów, gdzie piękna natura zamilkła, i ponura ciemność, przerywana tylko szumem katarakt, wielowładnie panuje. Droga jest wazka, częstoylrzeba przez skał odłamy na drugą *trooę rzeki przeskakiwać; żaden tu ptak nie zanuci ewej piosnki, żmije tylko, padalee i niezmiernej wielkości ropuchy pełzają do koła; wszystka jest mokre, wszystko wilgocią przesiąkło, góry bowiem i drzewa rzadko doswaiają słońcu d» tych prawdziwych wilczych jam rzucie ożywcze promienie.— Przechadzki te odbywałem w ubia- rze kcajowynn słomiany kapelusz, koszula, spo- ^dnie, lekki poneho, polecas i długi nóż w jednej, kij w drugiej rece; zawieszona flaszka wódki i kawał gotowanej baraniny z chlebem w kieszeni , oto wszystko co .z soba brałem. — W domu siadałem przededrzwiami pod palmowym dachem, zkad mogłem całą przejrzeć dolinę. Pies mój wierny leżał przy nogach; paląc cygaro myślałem sobie często: »Zbu(łujmy iulaj chatkę.« —
^^

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.