Strona 209
na i cala długieh; ukąszenie ieh tak jest jadowite, iż rana puchnie, i jeśli miejsce okaleczone nie zostanie jak najprędzej natarte roślina zwana Gnaupati, nastcpuje zapalenie i ogień. Mrówki te jednak szczęściem nie chodzą gromadami, ale po 3 .lub 4 razem. Pierwsze zwane chacuris maja tylko .| cala długości, i sa czarne Jiruna- tnemi włoskami okryte.
6.
Dolina Sagrafis — Ogromna rzeka Polcobamba (Iuambari> — Chuukasowie, straszliwe pokolenie Indjao.
Niebezpieczeństwa tego szczęśliwie uniknąwszy, udałem się w dalszą podróż; wkrótee piitćiu dostaliśmy się na dolinę Sagrario (tak nazwaną przez missjonurzy Franeiszkanów) i nad rzeke tegoż nazwania 2 legua od Pauchani. Tutaj znajdują się znowu bardzo bogate płayas. Dolina jest podobnie jak inne piękna i okazała. Doliny te lezą między górami, zawtze są rzeką przerżnięte, i mają w przecięciu do 10 legua długości a tylko £ legua szer. Weszliśmy na górę; przed nami płynęła majestatycznie olbrzymia rzeka Palcobamba; po drugiej stronie rozciągały się niezmierzone płaszczyzny, przerżnięte gdzieniegdzie wzgórzami, i niebieskawemi górami na horyzoneie otoczone. Zstępowanie z góry oie- długo trwało, i przez kwiecistą równinę, gdzie wysoka trawa niekiedy nawet muły zakrywała, nadciagnęliśmy nad rzekę. Noeleg założyliśmy na jej brzegu. Położyłem się na ziemi i zajęty byłem
cały przypatrywaniem sie otaczającym mnie przedmiotom. Daleko od ucywilizowanych krajów i ludzi, tutaj nad rzćką, której brzegi pierwszy raz może dopiero noga europejska deptała, w w nieznanym, prawie nieodkrytym jeszcze kraju, mając do koła siebie bezludne i dzikie pustynie, po drugiej zaś stronie rzeki dzikieh Chunka- sów, tycTi straszliwych Indjan, co za przedmiot do rozmyślań dla młodego Europejczyka! Rzeka ta z pod Yilla del la Juan de Oro wypływająca, której początek nie jest wiadomy, a która do Mcranon wpada, ma l legua szerokości; wody jej są jasnobłekitne i bystro płyną. Brzegi ma niskie; o 200 kroków od miejsca w którem zostawałem wpadają znowu cztery rzeki: Mina, Pultipullt, Pauhani iSagrario; ajednecząc swe wody, jedna tworzą rzekę. Druga cześć rzeki Inambari, która w głąb Ameryki południowej płynie, i aż Brezylji dotyka, jest jfupełnie nieznana. Równiny góry i doliny zmieniają sic tam kolejnie, wielkiemi pooddzielane rzekami, które niezmierne skarby w sobie i z sobą niosą. Któż zna to mnóstwo rzadkieh zwierząt, ptaków, roślin, kwiatów, owadów i minerałów, które tam dotąd jeszcze przed okiem badacza przyrodzenia są ukryte. Co za obszerne pole d» po- strzeżeń dla Humboldta iBonplanda! Kraje te zamieszkane są przez Ghunkasów, Indjan, którzy w czasie ujarzmienia przez Hiszpanów ludu peruańskiego w gł;jb kraju si^. usunęli, i o;jgł.-j krwawą wojnę prowadzili z Hiszpanami, którzy ieh nigdy zwalczyć nie mogli. Są to rośli i silni ludzie; chodzą nago, łukami strzałami i dzidami uzbrojeni, i za przykładem przodków swoieh słońcu cześć oddają. Podzieleni są na wiele pokoleń, które ustawieznie z soba wojno prowadza; niektórzy z nich mieszkają w wioskach i mają swego króla, inni są koczowniczymi nomadami. Wieloźeństwo jest między nimi dozwolone. Wódkę i tytuń nad wszystko przekładają. Sól jest u nieh najdroższą rzeczą na ziemi, u siebie bowiem nie posiadają tego dobroczynnego daru przyrodzenia. Jezuiei starali się niegdyś wprowadzie między nieh chrzcścijanizin, ale Indjanic pozabijali wszystkieh, a to przeraziło i odstręczyło innych missjonarzy od nawracania. Kolor ieh ciała jest miedziano-czerwony, który jednak często w białawy wpada; włosy zapuszczają i wiszące noszą. Nie mają wcale brody i malują sobie ciało rozmaitemi glinkami czerwonego i żółtego koloru. Pokolenie to niezmiernie się rozmnaża; rozciaga się od Willi aż do Cusco, a ludność jego przeszło mi- Ijon ma wynosie. Mieszkańcy z dolin Urubamba przy Cusco, Coaza i Phara w Carabnya są najgorsi, ci zaś co mieszkają na dolinie Santa Auna przy Cusco, na Sandja i w Willi w Carabaya. mają uczucia spokojne. Indjanjo wyznający chrzcścijanizm niezmiernie się lękają Chunkasów, i samo to nazwisko dostateczne jest aby ieh do
No comments yet.