Strona 264
XV.
JOURNAL OF A SECOND EXPEDITrON, etel
Dziennik drugiej wyprawy do środka Afryki, z odnogi Benińskiej aż do Saccatou; przez Clappertona kapitana z królewsko – angielskiej marynarki, z dołączeniem Dziennika Ryszarda Lander, opisującego podróż od Kano aż do brzegów morza, drogą więcej ku zachodowi idącą. (W Londynie 1829)-
Z lieznych owoców badań i postrzeźeń nieszczę. śliwego kapitana Clapperton, pozostał tylko dziennik jego, ocalony przez wiernego sługę Ryszarda Lander, którego czułe starania osłodziły ostatnie chwile nieszczęśliwego pana, na jego rckach zgasłego. Przydać wiec dziś należy imie Clap- pertona do sławnych imion Mungo-Parków, Bel. zonieh, Burkchardtów, Laingów, i tylu innych mężów pełnych gorliwości i odwagi, ttórzy tak jak on stali się ofiara zgubnego dla Europejczy. ków klimatu.
Hugo Glapperton, urodzony r. 1778, był młod- szym synem świetne"] rodziny w hrabstwie Dum- fries w Szkocji. Doszedłszy lat młodzieńczych, wszedł on do marynarki kupieckiej; a za powrotem z jednej wyprawy handlowej, został, wraz
z wieiu towarzyszami swymi, przymuszony do służenia na okręcie 'do marynanki królewskiej należacym. Jego.nienaganne postepowanie i protekcja jednego ze stryjów, wyniosły go jednak niezadługo na stopień Midshipmana (dozorcy w marynarce). Był on moenej budowy ciała i miał siłę Herkulesa, obok nadzwyczajnej zręczności. W czasie jednej wyprawy w wyższej Kanadzie, gdzie miał sobie' powierzone dowództwo oddziału, odznaczył się na nowo męztwem s vern i ludzkością, a pozyskawszy protekcję P. Owena, zosfał przez niego naprzód posuniony tymczasowo na porucznika, później zaś przedstawiony do wynagrodzenia adminiralieji. Jedna okoliezność z życia Clappertona z tej epoki zasługuje abyśmy ja tu przytoczyli. Przeznaczony w czasie zimy do zostawania w małej forteczec nad jeziorem Hurońskiem, miał tylko słaby oddział do jej obrony i jedno działo małego kalibru, kiedy w tem uderzył na niego z przema- gajacą siła szoner amerykański. Twierdza została w krótee tak zniszczoną przez ogień nieprzyjacielski, iż nie było innego ratunku dla do- wódzcy, jak poddać się na łaskę, lub.rozpaczy słuchajac cofnąć się na lody jeziora Miehigan, dla dostania się z tamtad do najbliższego jakiego punktu angielskiego, w odległości mil 60. Mimo niebezpieczeństw grożacych w tej podrózy pośród najmoeniejszych mrozów, ws.zyscy wyruszyli dla przebycia jcz-iora. Ale zaledwie dzie-
No comments yet.