Strona 266
sięć mil uszli, młodzieniec jeden, przejęty zimnem, nie był w stanie iść dalej. Towarzysze jego oświadezyli zgodnie, iż utrudzeni izkościali od zimna nie byli zdolni nieść chorego, zaledwie wlekąc się sami. Clapperton nie mógł przemódz na sobie aby opuście ni szczęśliwego w tem o- krutnem położeniu. Wział więc młodzieńca na barki, utrzymując go prawą ręką, a w drugiej niosąc kij dla podpierania się na śliskim lodzie. Uszedłszy tym sposobem 8 lub 9 mil śród najokropniejszej zawieruchy, poczuł nareszcie źc młodzieniec juz go się wcale nie trzymał; był on już konający, i w kilka minut wyzionął ducha. — Cierpienia tych co go przeżyli nie były mniejsze. Nie mogli więcej wziąść z sobą, dla utrzymania się przez drogę, nad jeden worek mą- ki, i nakoniec przybyli do Yorku, stoliey Wyższej Kanady, bez pończoch, bez obuwia i głodem wycieńczeni. Lewa ręka Clappertona,' którą trzymał na barkach swych młodzieńca, była odmrożona, musiano mu więc odjąć wielki palee.
W r. 1807, będąc na połowic żołdu, Clapperton powrócił do rodziny swojej, do Szkocji;
1820 r. poznał się v Edymburgu z doktorem Oudney, który sposobił się w ówczas do podrózowania w Afryce. Znudzony bezczynnością swoją, oświadezył doktorowi gotowość towarzyszenia mu w lej niebezpiecznej wyprawie; ten, wiedząc o nieulękłości i szlachetnych przymiotach Clappertona, uderzony nadto widokiem je- go atletycznego składu ciała, który zapowiadał w nim konstytucję zdolna do opatia się wpływowi najbardziej morderczych klimatów, z radościa przyjął ofiarę jego. Szcześliwszy w ów- czas anizeli doktór, który jak wiadomo, zginął w podróży, Clapperton zwiedził Bornu, doszedł aż do Soecatou, gdzie najlepiej przyjęty został przez sułtana Bcllo, który panował nad Ęella- hami albo Fellatahami, i nakoniec powrócił do Anglji z majorem Denham, zebrawszy zapas zupełnie nowych wiadomości o wnętrzu Afryki. Przed tymi wędrownikami, sądzono o mieszkańcach nieznanych krain tej csęści kuli ziemskiej, jedynie -z smutnych próbek dostarczanych da o- sad przez handel niewolnikami. Denham i Clap- perton widzieli ludy czarne, z rysami mniej nik- czemnemi, zamieszkałe po miastach, podlegające naczelnikom więcej luh mniej zręcznym w Czadzeniu, mające prawa, rekodzielnie, i handel zaszczytniejszy aniżeli nie-wolnikami; znaleźli na" koniec cyw1" lisację poczynająca. Szcik w kraju Bornu isułłan Bello, podług ostatnieh wiadomości , są bez wątpienia ludźmi pogardy godnymi. Clapperton miał z sobą list który czarny sułtan przesyłał bratu swemu królowi angielskiemu, i w którym oświadczał mu chęć zaprowadzenia stosunków przyjacielskieh między dwoma luda- mi. Oświadezał on iż chce mieć u siebie konsula angielskiego, któryby rezydował w porcie
No comments yet.