Strona 274
i
świetniejszy przybierająe. Dziedziniec lubo obszerny napełniony był ludem, i taki ścisk panował, iż ledwie mały przesmyk zostawiono naprzeciw miejsca w którem znajdowaliśmy się. Tam to jego wysokość zaprowadziła P. Hutson i mnie, trzymając nas zakręce, i tam wykonaliśmy taniec afrykański, z wielkiem zachwyceniem patrzacych. Gdyby w tenezas biedny Pearce był się znajdował, jakże wyborny miałby przedmiot do karykatury! ileżby miał roskoszy przenosząc na papier postać starego i czarnego królika, kołyszącego się majestatycznie w swojej adamaszkowej sukni, w towarzystwie urzędnika ogonowego, i zwracającego starą i pomarszczoną twarz, już ku mnie, już ku P. Hutson, wykręcającego się nagle na jednej nodze, idącego następnie krokiem wolnym i uroczystym, plączącego swe ręce z naszemi, i dumnego że tańczył z ludźmi białymi. ,(
Podróżni nasi przybyli wkrótee do łańcucha gór przerzynajacego kraj cały, przy graniey Jour- ribą, i mającego około 80 , mil szerokości. »Droga ta przez góry przedstawiała piękne i wspaniałe widoki. .Niekiedy szła w kierunku poziomym, niekiedy znowu spuszczała się pomiędzy skałami w głębokie przepaści, gdzie się kręciła po ścianach ponurej skały. Massy granitu wisiały nad naszemi głowami w przerażającej i wątpliwej równowadze. Przy każdej rozpadlinie , v każdćm miejscu gdzie jaka kępka umra-
No comments yet.