Strona 281

cych mu złożyć zwykły hołd podległ°ści. i'Miej-
sec ha tę rozrywkę wybrane było w parku kró-
lewskim, przed główną brama, gdzie zwykle król
zasiada. AJUorowie obszernemi okryci workami,
i majac głowę ozdobiona fantastycznie wstażka-
mi, jedwabnemi, damaszkowcmi i bawełnianemi,
najświclniejszych kolorów, siedzieli pod drzewa-
mi f ludzie królewscy, stali w pogotowiu dla ii*
trzymania porzadku i wstrzymania ludu od ci-
śnienia się na miejsce przeznaczone dla aktb-
TÓw; a orszak muzykantów znajdował się na boku,
bijąc w bębny, świszczac, trabiąe, bez ustanku
i wypocznienia. Pierwszy akt składał się z tań-
cu dziwnie pięknie wykonanego, jeśli zwazymy
że aktórowie skaczacy, przewracali się i taczali
najwyborniej, nic widząc nie, j nie mogąc uży-
wać rak i nóg. 'Drugim aktem było polowanie
na węża boa constrietor. Jeden z tych ludzio-
"worków stanał naprzód przed towarzystwem na
rękach i nogach: w ówezas wystapiła postać wy-
soka i wspaniała, której strój głowy i maska zbyt
trudne są dla mego talentu do opisania : postać
ta była koloru bronzowego, i podobieństwo mia-
ła już to do lwa leżącego na wierzchu kasku,
już do głowy czarnej okrytej niezmierną peruka;
każde poruszenie przedstawiało twarz odmienni}
i nowe podobieństwo. Osoba ta trzymała w pra-
wej ręce szpadę, i zdawała się być z ubioru i
giestów aktorem głównym.

l

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.