Archive for October, 2002
Zorja, stoliea Zegzagu, jest wielkie miasto zamieszkane prawie zupełnie przez Fellatahów; uchodzi ono za ludniejsze aniżeli Rano, które ma od 30 do 40,000 mieszkańców. Poznać można cześci miasta zamieszkane przez muzułmanów, po ieh meczetach, minaretach i dachach, sposobem tarasów urządzonych. Znajduje się tam wiele rodzin pochodzących zFouta-Toro i z Fouta – Jella. Zarjanie ci utrzymują [ READ MORE ]
/ stawy twierdzy. Udałem się i ja za szeregami, i zajałem miejsce obok Gadado (pierwszego ministra sułtana). Nie widziałem nigdy podobne- go zamieszania; piechota i kawalerja biegała bez porządku: zołnierze jednego dowódzcy mięszali sie. z zołnierzami innych oddziałów; podobnyz nieporzadek panował w użyciu broni. Wszelako, kiedy wojsko stanęło, czoło bitwy przedstawiało groźny widok, a każdy dowódzca [ READ MORE ]
od słońca. Cała jej odzieżą były szerokie spo. dnie tureckie i stare bóciki, a w pasie przywiązana była do konia. ' U wierzchu siodła wisiała znaczna liezba tykiew wodą napełnionych, i mosiężne naczynie. Kobiecina ta krążyła pomiędzy szeregami, chłodziła rannych i tych co pragnieniem znużeni siły stracili. Podwakroć .potrzebowałem jej przysługi, ponieważ upał i kurzawa [ READ MORE ]
się doić moenymi do opanowania k raju tego.« Clapperton odpowiedział, iż jest t ć m niezmiernie '' zdziwiony, gdyz przez czas pobytu swego u szcika Boruu, i w chwili odjazdu ztamtąd, otrzymał od niego dowody szaiicunku i przyjaźni. Nalegał 'wiec o pokazanie mu listu tego, który jednak nigdy mu nie był udzielony; alc.sułtan sam powtórzył, [ READ MORE ]
. Na dniu 12 marca kończy się dziennik Clappertona? dziennik zaś Ryszarda Lander tegoż sa- mcgo dnia się zaczyna. Oddawszy ostatnia przysługę nieszczęśliwemu pqnu swemu, wierny ten sługa znalazł się sam w najopłakańszym stanie, bez przyjaciół, otoczony barbarzyńcami w ów- czas bardzo nieżyczliwymi, niezmiernie oddalony od swój ojezyzny, i zagrożony wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwy. Jego szczere [ READ MORE ]
»Upadł był nieznośny; termometr Fahrenhci- ta stał na słońcu przy 107 stopniu w południe, a 109 o trzeciej godzinie. Na prośbe pana mego, urządziłem mu posłanie w cieniu, obok jogo szałasu; i rozciągnąłem przy nim mate dla siebie. Przez pięć dni wynosiłem go zawsze z łóżka na którem leżał w szałasie do tego które mu [ READ MORE ]
» W pierwszych dniach kwietnia P. Clapperton, widzac zbliżający się koniec cierpień swoieh, usiłował ożywie resztę sił jakie mu pozostały, aby mi dać ostatnie instrukcje W ciągu tej rozmowy, która trwała prawie przez dwie godzi. ny, kilka razy zemdlał. Tegoż wieczora, w chwili ulgi jakiej mu cierpienia dozwoliły? zatrzymał on sie; ale w krótee budząc się nagle: [ READ MORE ]
Przelekniony, przybiegłem do niego. Siedział na łożku, i rzucał do koła siebie pełne trwogi spojrzenia. Objałem go rękami, a opierając lekko głowę jego na mych piersiach, wlepiłem w jego wybladłe i zmienione rysy łzami zalane o- czy. Jakieś niewyraźne słowa skonały na u- stach jego. »Boźe! pan mój umiera!« zawołałem przeraźliwie. Na ten odgłos, dwaj [ READ MORE ]
uiami przerywanym dopełniłem pogrzebowego obrzędu na zwłokach mego zaenego i kochanego pana. Ten boleśny obrzęd nie miał innych świadków oprócz Boga miłosierdzia, do którego modły moje zanosiłem; niewolniey znajdowali się w pewnem oddaleniu, zajęci kłótnia pomiędzy sobą. Po skończeniu modłów pogrzebowych, przywołałem ieh do grobu; Powierzyliśmy ziemi czcigodne zwłoki. Rzuciłem ostanie wejrzenie na wszystko co [ READ MORE ]