Strona 306

W tćm smutnćm położeniu, musieli naturalnie czuwać nieustannie aby dojrzeć jaki okręt. W pierwszym miesiacu swego .pobytu ha wyspie i postrzegli wprawdzie znaczna ieh liezbę i A<&
wszystkie w zbyt wielkiej odległości. Ostatni jaki widzieli był Hope, płynacy do kraju ' Van Diemcn. W listopadzie r. 1826 zbliżył się on o kilkanaście mil odległości od brzegu, i wyprawił statek na połów ryb. Paine i Proudfoot pobiegli żywo na brzeg, i zaczęli dawać znaki o- ficerowi; ten odpowiedział im że za powrotem uwiadomi o tym kapitana, oraz że postąpi według rozkazu swego zwierzchnika, i powrócił istotnie do okrętu; ale obadwa nieszczęśliwi, widzieli w krótee z boleścia jak bat wciągniono i okręt w dalszą podróż pełnemi żaglami odpłynał. Ponieważ jednakże majtkowie ci krótki czas dopiero na wyspie przebywali, i zapasy ieh nie były jeszcze wyczerpane, nie rozpaczali więc o swo- jem położeniu. Od tego czasu aż do zbliżenia się Palmira, to jest w przeciągu roku, nie spostrzegli ani jednego okrętu. Właścieiel Szone-. ra, o którym mowa, według podobieństwa zmylił drogę, wypadało mu bowiem odbywać rybołowstwa na wyspie południowej, to jest na wyspie S. Pawła, gdzie istotnie psy morskie w obfitości się znajdują, kiedy tym czasem na drugiej wyspie , Paine i Proudfoout przez ciąg czter- .11 a s to – miesięcznego pobytu, ledwie siedmiu u- łowie zdołali.

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.