Strona 309
dżdzystej, a często przymoszeni-byli wiele mil a- biedg nim zaspokoili pragnienie.
Na wyspie znajduje się dosyć dzików, jednakźe nasi majtkowie w ciagu całego swego tam pobytu,.ledwie pięciu zabili. Przymuszeni oni byli ścigać w; biegu te zwierzęta ' zabijać ieh kijmi; pewnego razu złapali kilka warchlaków, ktore nie zdołały tak spiesznie uciekać jak ich matka. Z tej zwierzyny nasi dwaj Robinsonowie sprawili sobje wspaniała biesiadę.
Dla rachuby czasu, używali beczki, na której obręczy każdego rana znak kładli; omylili sie jednakże o dwa dni, gdyż według ieh rachuby przybycie okrętu Palmira nie 4go, jak było istotnie, lecz 2 listopada przypadło.
Przymuszeni byli dla oczyszczania gruntu zapalać tak zwany Tusak, czyli wysoką i gęsta trawę, która utrudzała im przejście. Według ieh zapewnienia ogień ogarnał znaczną cześć wyspy i trwarł kilkanaście-*niesiccy.
Dla powiększenia sobie zapasów, usiłowali zrobie łuk i strzały, ale gałęzie drzew miejscowych z powodu kruchości nie były do tego zdatne. To więc tylko ieh było co ręką. dostali; dla braku soli nie mogli zachowywać ryb, i przymuszeni Jiyli przyzwyczaie się do jedzenia bez żadnej przy prawy pokarmu 'jaki im się pozyskać udawało Wielu razy bez kawałka żywności trzy dni nawet obchodzie się musieli. . ..
Mieli z początku krzesiwo, ale w krótee spo-
No comments yet.