Strona 322

/

stawy twierdzy. Udałem się i ja za szeregami, i zajałem miejsce obok Gadado (pierwszego ministra sułtana). Nie widziałem nigdy podobne- go zamieszania; piechota i kawalerja biegała bez porządku: zołnierze jednego dowódzcy mięszali sie. z zołnierzami innych oddziałów; podobnyz nieporzadek panował w użyciu broni. Wszelako, kiedy wojsko stanęło, czoło bitwy przedstawiało groźny widok, a każdy dowódzca zajął przeznaczone sobie Stanowisko. Pięćdziesiat lub sześćdziesiąt tysięcy ludzi, z których połowa konniey, obsaczyło ze Wszystkieh stron twierdzę. Kawalerja zatrzymałasię vr odległości takirj do jakiej strzały nie donosmy, a zbiry postąpili naprzód, rzucając pociski na oblężonych; pomiędzy tymi znajdowało się^trzydziestu żołnierzy u- zbrojonych muszkietami i rozsypanych na wzór "strzeleów. Wojska, Zegzega miały strzelby francuskie, żołnierze zaś Kuno muszkiety. Żołnierze ci, po wystrzeleniu z broni, cofnęli się dalej jak na strzał karabinowy, dla nabieia na nowo strzelby. Byli to sami niewolniey; żaden z Fellatahów nie miał broni ognistej. Zdaje się, iż w ieh mniemaniu do użycia tej broni przywiązana była jakaś niesława. Nieprzyjaciel wytrzymał mężnie natarcie, zachowując użycie strzał aż do chwili korzystnej, w którcjby powszechny wystrzał mógł nastąpie. Podezas najmocniejszej walki, widzieliśmy wieiu kawalerzy- stów zasłonionych wielkim puklerzem skórzanym,. którzy wywijając dzirytami swemV, pędzili ku rowom twierdzy, powracali z ta m ta d w galopie i wołali na towarzyszów swoieh: »Naprzód! poi! szańce ! Szukajmy zasłony pod szańcami .'« Na ten krzyk, powtórzony przez kilku naczelników, wojsko stało niewzruszone, a niektórzy trc- fnisie wołali: "Idźcie wy naprzód, wy co macie szerokie puklerze zasłaniające was od pocisków.'K Nakoniec ruszyła w porządku kawalerja wyborowa; żołnierze jej mieli kaszkiety ozdobione piórami strusiem! i okładane cynowemi blachami. Uzbrojeni byli długiemi laneami: ciężar ich uzbrojenia nie dozwalał im dosiadać koni i- naczej jak za pomoca dwóch ludzi, którzy ieh wsadzali na szkapy. Biedne zwierzęta wlekły się stępo pod tym przykrym ciężarem. Sadziłem żc /a owemi ciężkiemi machinami postępowali piesi żołnierz*; ale kawalerzyści jechali każdy osobno, pod gradem strzał i pod ogniem muszkietów, od których pierwszego wystrzału poległ ka- walerzysta stanowiący straż przednią, dwiema kulami przeszyty; upadł on na ziemię jak worek zboża przez młynarza zrzucony u drzwi młyna… Jedna z najużyteczniejszych osób w naszem wojsku była żywność przedająca stara niewolniea .sułtana, koloru miedzianego , mająca ubiór i postać Eskimki. Siedziała na starej kobyle, z l.a- milji Rozynanta don-kiszotowskiego; na głowie miała stożek słomy brudnym okryty gałganem, .który spadał w kształeie kwefu, zasłaniajac ją

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.