Strona 328

» W pierwszych dniach kwietnia P. Clapperton, widzac zbliżający się koniec cierpień swoieh, usiłował ożywie resztę sił jakie mu pozostały,

aby mi dać ostatnie instrukcje W ciągu tej

rozmowy, która trwała prawie przez dwie godzi. ny, kilka razy zemdlał. Tegoż wieczora, w chwili ulgi jakiej mu cierpienia dozwoliły? zatrzymał on sie; ale w krótee budząc się nagle: »Nie »słyszałeś, rzekł do mnie, odgłosu pogrzebo- »wego dzwonu ? Pewny tego jestem; zabrzmiał 011 «w uszach moieh.— Dobrypanie, odpowiedziałem »uiu, uspokój się czyli dozwolisz się czczym marze- »niom pognębie? Wszak ci wiadomo, że chorzy »mniemają często iż słyszą lub widzą przedmio- »ty niemające żadnej rzeczywistości.« Nie odpowiedział na to wcale; ale po kilku chwilach milczenia, widząc boleść moją i osłabienie: nPrze- »bacz, mówił mi, z słabym uśmiechcm; prze- »bacz obłąkaniu chorego »Dnia 13 kwietnia ze świtem, przebudzony zostałem'ostatniem odezwaniem się pana mego. »Ryszard !…. Ryszard!…." mówił on głosem słabnacym, przerywanym przez wysilone odelchnienia konania.

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.