Strona 333

skc, że ledwie nie dostał się w niewolę; i że nazajutrz, Yamyanowie , powróciwszy napoic bitwy, unieśli trupy nieprzyjaciół, a upiekłszy je, okropną sobie sprawili biesiadę

»D. 15 Maja, o drugiej z południa, zatrzymaliśmy sie przed bramami Damoy, małego miasteczka murem otoczonego, w kraju Houssa. Mieszkańcy tamtejsi powiadali mi, ii pasmo gór które postrzegałem od południa na horyzoneie, rozciagało się aż do wody słonej (tak nazywają ci barbarzyńcy ocean), i że było zaludnione przez Yamyanów, o których skłonności do ludozerstwa mnie zapewnili.«

Lander przybył 25 maja do Kano, gdzie zatrzymał się aż do 29. »Dzień l czerwca przepędziłem w Bebaji, a o dwie mile od tego miejsca trafiłem na dwie drogi, z których jedna do Nyffe, druga do Funda prowadziła. P. Clapperton powiadał mi, iż jeśli będę powracał przez Nyffe i Yourriba, mieszkańcy, uwiadomieni o tem i£ wiozłem podarunki dla sułtana Bello ieh nieprzyjaciela , niezawodnie mnie zamordują. 0- bawa ta, połaczona z zywćm pragnieniem ogladania Funda, miasta leżacego nad brzegiem Ni- gru, i udania się w czółnie z biegiem tej rzeki, aż do Beninti, skłoniła mnie do udania sie dro. gą do Funda. D. 4go czerwca, przybyłem do stóp góry rfromej zwanej Almena^ złożonej z niezmiernych sztuk granitu, nagromadzonych przypadkowo jednych na drugie, i wiszących nad

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.